polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się 18 maja, a ewentualna druga tura – 1 czerwca. PKW zarejestrowała do tej pory siedmiu kandydatów na prezydenta. Są to: Sławomir Mentzen, Grzegorz Braun, Rafał Trzaskowski, Artur Bartoszewicz, Karol Nawrocki, Adrian Zandberg i Szymon Hołownia. * * * AUSTRALIA: Premier Australii, Anthony Albanese, rozpisał wybory parlamentarne na 3 maja, rozpoczynając trwającą pięć tygodni kampanię wyborczą, w której dominować będzie temat rosnących kosztów życia. * * * SWIAT: Kiriłł Dmitrijew, doradca prezydenta Rosji Władimira Putina, od dwóch dni przebywa w Stanach Zjednoczonych. Kluczowy negocjator Kremla chwali działania Donalda Trumpa. Na antenie Fox News Dmitrijew powiedzial, że przez ostatnie trzy lata nie było żadnego dialogu z Rosją ze strony administracji Bidena. Nie było prób zrozumienia rosyjskiego stanowiska. - Nie ma wątpliwości, że zespół prezydenta Trumpa nie tylko powstrzymał III wojnę światową przed wybuchem, ale także osiągnął już znaczny postęp w sprawie rozwiązania sprawy Ukrainy – dodał.
POLONIA INFO:

piątek, 25 sierpnia 2023

Scenariusze ukraińskie - kiedy koniec?

 Są różne scenariusze, ale też jednoznacznie można określić najpóźniejszy czas końca konfliktu: połowa przyszłego roku.

Termin wydaje się już jednoznacznie ustalony,  a jest oczywisty wobec sytuacji na amerykańskiej scenie politycznej, co wiąże się z wyborami prezydenckimi. Po prostu Biden (albo inny kandydat demokratów) musi mieć "wolne ręce" , nieobciążone konfliktem, który w USA zaczyna być uważany za zbyt duże obciążenie  zwłaszcza wobec braku sukcesów.


Oczywiście - konflikt może znaleźć wcześniejsze rozwiązanie. Można sformułować stwierdzenie, że im szybciej  by to nastąpiło,  tym mniejsze straty poniosą USA (o Ukrainie nie ma co wspominać, bo to tylko pionek).Te straty - to utrata międzynarodowej pozycji i, co z tym związane, różnego rodzaju beneficjów. Bo to, że następuje zmiana na globalnej szachownicy - jest chyba oczywiste.

Te rozważania można prowadzić z punktu widzenia USA, ale cały czas zapomina się, że "partnerem" jest Rosja i to ona w  znacznym stopniu może wpływać na zachodzące zmiany.

Na pewno konflikt ukraiński stał się czynnikiem zapoczątkowującym zmiany na świecie. Że one musiały nastąpić - było oczywiste, ale potrzeba było katalizatora. I jeszcze - na pewno scenariusz nie jest zgodny z zamierzeniami tych, którzy go projektowali. I dotyczy to obu stron, a jego ostateczny kształt nie jest jeszcze wykrystalizowany, aczkolwiek zarys już widoczny.

Jednym z kierunkowych elementów jest rewolta w Nigrze; gdyby nie sytuacja na Ukrainie - do rewolty by nie doszło, a jeśli nawet - byłaby już stłumiona. Gorzej. To przykład powodujący możliwość podobnych zdarzeń w innych krajach, a jeśli nawet do takich nie dojdzie, to  wyzwoli konieczność bardziej "spolegliwej" polityki Zachodu względem państw w których wpływy były dominujące.


Kierunek przemian - ustalany jest na spotkaniu grupy BRICS w RPA. ( zob. też.  analiza dr. Leszka Sykulskiego)

Czego spodziewać się na polskim podwórku?

Na razie nasze władze eskalują konflikt prowokując starcie bezpośrednie z Rosją. Należy jednak pamiętać, że euforia Zachodu względem konfliktu na Ukrainie już się skończyła. Wtedy liczono, że Rosja jednak upadnie, a stado hien znajdzie tam źródło żeru; już przecież dzielono się zyskami z "odbudowy" Ukrainy i korzyściami ze współpracy z nowymi władzami Rosji. Chyba nie wyszło.

Niestety, ta retoryka jest dalej na ustach Dudy, czy Morawieckiego; czy faktycznie wierzą, że można wygrać ten konflikt z Rosją jeśli zwiększy się nieco nacisk? Czy też jest to świadome wciąganie Polski w wojnę wiedząc, że straty będą przeogromne?

Dalej buduje się napięcie na wschodniej granicy. Być może założeniem jest, że stworzenie drugiego zapalnego ogniska -  Białoruś - doprowadzi do "zmiękczenia" Rosji. Bardzo ryzykowne przekonania.

Najlepsze, co może być dla Polski, to przygotować się do zakończenia konfliktu ukraińskiego przy założeniu pełnej wygranej Rosji - realizacji celów polegających na pełnej neutralizacji Ukrainy. 

Już teraz widać, że Rosja nie zamierza  okupować całej Ukrainy, a jedynie przyłączyć tereny zamieszkałe przez ludność rosyjskojęzyczną. Reszta terenu - być może podzieli się na 2 części, ale nawet w tej sytuacji część zachodnia nie będzie mogła zostać przyłączona do Polski póty, póki jesteśmy w NATO; Rosja w żadnym razie nie zgodzi się by nawet mała część terenu weszła w sferę wpływu NATO.

Naszą "wygraną " byłaby w miarę silna pozycja względem Rosji blokująca możliwość ekspansji na Zachód; Rosja także jest wyczerpana konfliktem. A należy pamiętać o niemieckich naciskach na Polskę - osłabienie wynikające z możliwego udziału w konflikcie ukraińskim będzie wykorzystane przez Niemców próbujących ratować się przed krachem.

To scenariusz "stabilny". Możliwa jest opcja przyspieszenia procesu jeśli np. nastąpi załamanie na froncie ukraińskim. Warto dostrzec pewne symptomy, które można "wyczytać" nawet z naszych mediów. Podano, że kolejna fala mobilizacji nie osiągnęła nawet 50 % założeń. Dymisje w regonach poboru i ujawnienie korupcji przy uchylaniu się od służby doprowadziły do "ujęcia" około 14 tys. poborowych na Ukrainie i ok. 6 tys. na przejściach granicznych. Czyli te 50 % poboru to ok. 20 tys poborowych.

Tymczasem straty wynikające z czerwcowej kontrofensywy przekroczyły (źródła zachodnie) 40 tys. żołnierzy. Jednym słowem - Ukraina jest "na oparach" swych możliwości mobilizacyjnych. A przecież poborowych trzeba dopiero przeszkolić, zaopatrzyć itd.

Przy utracie istniejących jeszcze rezerw - jeśli ofensywa będzie kontynuowana - może nastąpić załamanie frontu.

Krzysztof J. Wojtas

NEon24


* * * 


Pułkownik Douglas McGregor mówi w najnowszym wywiadzie dla Tuckera Carlsona, dlaczego wojna na Ukrainie musi się zakończyć teraz. Nagranie YT - Random Plus:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy