polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się 18 maja, a ewentualna druga tura – 1 czerwca. PKW zarejestrowała do tej pory siedmiu kandydatów na prezydenta. Są to: Sławomir Mentzen, Grzegorz Braun, Rafał Trzaskowski, Artur Bartoszewicz, Karol Nawrocki, Adrian Zandberg i Szymon Hołownia. * * * AUSTRALIA: Premier Australii, Anthony Albanese, rozpisał wybory parlamentarne na 3 maja, rozpoczynając trwającą pięć tygodni kampanię wyborczą, w której dominować będzie temat rosnących kosztów życia. * * * SWIAT: Kiriłł Dmitrijew, doradca prezydenta Rosji Władimira Putina, od dwóch dni przebywa w Stanach Zjednoczonych. Kluczowy negocjator Kremla chwali działania Donalda Trumpa. Na antenie Fox News Dmitrijew powiedzial, że przez ostatnie trzy lata nie było żadnego dialogu z Rosją ze strony administracji Bidena. Nie było prób zrozumienia rosyjskiego stanowiska. - Nie ma wątpliwości, że zespół prezydenta Trumpa nie tylko powstrzymał III wojnę światową przed wybuchem, ale także osiągnął już znaczny postęp w sprawie rozwiązania sprawy Ukrainy – dodał.
POLONIA INFO:

sobota, 22 sierpnia 2020

Ryszard Opara: Demarczyk i Szczepanik wpłynęli na moje życie...

Ewa Demarczyk i Piotr Szczepanik - ikony polskiej piosenki
Fot. J.Popłoński (Wikimedia)/ FB
Dowiedziałem się właśnie przed chwilą - o śmierci Ewy Demarczyk i Piotra Szczepanika. Natychmiast ogromne fale smutku i żalu rozstania – uderzyły moją świadomość istnienia.

Tak, doskonale wiem: ludzie przychodzą i odchodzą, taka jest rzeczywistość w której wszyscy żyjemy i jak do tej pory NIKT nie znalazł żadnego rozwiązania – na ten oczywisty dramat życia i istnienia.

Zresztą, kiedyś, jako praktykujący jeszcze lekarz; szczególnie kiedy pracowałem na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej (OIOM), w szpitalu Banacha w Warszawie – zjawisko śmierci było dla mnie codziennością. Poza tym, jestem już człowiekiem starszym, emerytem – a moi najbliżsi członkowie rodziny, czyli matka i ojciec – dawno odeszli w zaświaty... ale jakoś nigdy, jak do tej pory nie mogłem się pogodzić ze zjawiskiem śmierci...


 Wiem, że jest to jedno z głównych atrybutów/paradygmatów życia.  Ale...logicznie i myślowo całkowicie bez sensu - niepotrzebne. Zawsze, gdzieś tam pokryjomu, w podświadomości myślałem sobie...że przecież tak być nie może...

No bo jak to jest możliwe? Człowiek żyje, oddycha, chodzi, pracuje, tworzy, coś tam robi – dobrego lub złego – aż nagle w jednej chwili – wszystko się kończy. Tego człowieka – już więcej - między nami nie ma. Po prostu – nie ma. A gdzie on jest? Rozpływa się w przestrzeni rzeczywistości...? Czyli gdzie? Tak wiem, pozostają prochy...ale to przecież nie to samo...

Pamiętam, jako młody chłopak – naprawdę uwielbiałem muzykę. Miałem też ponoć znakomity słuch i talent. W latach liceum, chodziłem także do szkoły muzycznej; grałem na fortepianie – utwory Chopina, Bethovena, Mozarta i wielu innych wielkich kompozytorów naszego świata. Ale...kiedy - jako młody chłopak, po raz pierwszy usłyszałem Piotra Szczepanika i jego piosenki: „Puste Koperty”; „Kormorany”, „Kochać”, Żółte Kalendarze”, „Nigdy Więcej” i kilka innych – zakochałem się naprawdę – w jego głosie i stylu śpiewania.


No i oczywiście, znakomicie się do tych piosenek tańczylo z dziewczynami – na prywatkach.
Można też było się poprzytulać...Nie tak jak w twiście czy rokendrolu. A były wtedy, jeszcze płyty oraz „pocztówki”. Niewiele może osób o tym jeszcze pamięta, ale w początkach latach 60-tych, piosenki nagrywano właśnie...na kartkach pocztowych. Tylko po jednej...
Takie to były czasy.


Wtedy pojawiła się też Ewa Demarczyk, tajemnicza, ciemnowłosa - z bardzo ostrym makijażem i pomalowanymi na czarno oczami, co – przyznaję szczerze - nie bardzo mi się spodobało. Ale kiedy, na festiwalu w Opolu, bodajże w 1964 roku zaśpiewała „Grande Valse Brillante” – do znakomitych słów Juliana Tuwima – no to w głowie mi się całkowicie pokręciło...Potem były „Madonny”; „Tomaszów”; „Taki Pejzaż”. To było naprawdę cudowne i wspaniałe. Nigdy do tamtej pory nie przeżywałem tak bardzo piosenek wykonywanych na scenie...

Właśnie ONI: Ewa Demarczyk i Piotr Szczepanik, których bardzo polubiłem, tak naprawdę zmienili mój punkt patrzenia na życie... Postanowiłem zostać muzykiem, kompozytorem – może tak naprawdę, tylko dlatego poszedłem do szkoły muzycznej...


 Z moich marzeń niewiele może wyszło, bo moja własna mamuśka, pokierowała moją drogą życia inaczej. Przekonała mnie, że powinienem zostać lekarzem. Ona sama, chciała właśnie studiować medycynę; wykonywać ten zawód – ale było to niemożliwe, z powodu II Wojny... (A po wojnie, musiała pracować w zawodzie nauczycielki, zarabiać na życie, wychowywać swoje dzieci...i tak właśnie przelała swoje marzenia na moje życie).

Zostałem więc lekarzem, choć całe życie, przynajmniej w latach młodości marzyłem aby zostać muzykiem, piosenkarzem, kompozytorem...

Wszystko, właśnie dzięki pojawieniu się na scenach kraju i płytach pocztówkowych – Pani Demarczyk i Piotra Szczepanika...

Oczywiście, przyznaję też uczciwie i bez bicia, że jednym z głównych dodatkowych motorów, czy sił napędowych moich marzeń – w stronę muzyki... były także...dziewczyny.

Piotr Szczepanik w latach 60-tych – był „bożyszczem” wszystkich nastolatek i chłopaków –
(każda chciała być z NIM a każdy chciał być NIM)…   Ja miałem wtedy 15-16 lat – i tak naprawdę myślałem tylko o dziewczynach i kochaniu... Teraz...po prostu... kocham mysleć.

Piotr Szczepanik i Ewa Demarczyk – oboje, mieli ogromny i niezapomniany dla mnie wpływ – na całą resztę mojego życia. Muzyka – zawsze była i jest motorem moich działań.

Do dziś uwielbiam słuchać utwory Szczepanika i Demarczyk i NIDGY w moim życiu i bez względu na to ile tam mi jeszcze pozostało - nie zapomnę tych wspaniałych, wyjątkowo polskich artystów.

Pozostanę w smutku i żalu rozstania. Na zawsze.

Szczęść im Panie Boże Wszechmogący.
Cześć ich Pamięci

Ryszard Opara



Piotr Szczepanik (1942-2020):


Ewa Demarczyk (1941-2020):


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy